....><><.....

...

wszelkie prawa autorskie zastrzeżone...
nic nie znaczący wpis... bo o "Nas"...heh
Postanowiłem znowu coś tutaj zapisać.. zastanawiam się nad tym jakiż ludzie potrafią mieć tupet … co znaczy słowo ODCHODZĘ? no wiadomo…otóż nie bardzo jak się okazuję… ostatnio w życiu mam wiele dowodów na to iż słowo to nie jest zbyt zrozumiałe dla dużej części naszej populacji heh… czy ja nie zasługuję na to prawo? Prawo odejścia, zniknięcia.. ”nie bycia”? …okazuję się ,że nie koniecznie bowiem wciąż pojawi się jakiś marny człek który będzie uważał ,że pamięć o tych którzy świadomie odeszli, zerwali wspólne relację jest tak bardzo przedmiotowym uczuciem iż należy ciągle przypominać im o sobie… sprawiać ból (bo emocję wiążące się z podjęciem decyzji o odejściu są naprawdę ciężkie ale co Ty możesz o tym wiedzieć nie? Heh żałosny człowieku)…tacy ludzie, którzy bardzo przedmiotowo traktują samo słowo „Przyjaźń” czy „Związek” nie potrafią zaakceptować tego iż wystawianie na forum tego jak bardzo cierpią z tego powodu i tęsknią…pamiętają o urodzinach czy imieninach a nie są świadomi tego iż ta druga osoba cierpi z tego powodu nie mają pojęcia o przyjaźni…heh Ty też nie masz (przykro mi ale byłeś koleją porażką w moim życiu)… nie zamierzam nazywać Cię nigdy więcej przyjacielem (widocznie nigdy nim nie byłeś…ja też popełniam błędy.. za naiwność się płaci nie?) bo dziś mądrzejszy i bardziej racjonalny chyba wiem ,że to było zwyczajne pieprzenie ( ciekawe sformułowanie swoją drogą heh).. dlaczego tak uważam?(nauczono mnie ,że wartość mają tylko te słowa ,które są w pakiecie z argumentami.. przynajmniej niektóre słowa ;) )… otóż dlatego bo każdym swoim ruchem pokazujesz i udowadniasz mi sam ,że masz gdzieś moje uczucia ... heh że TY pamiętasz, TY cierpisz ,Ty tęsknisz … egoizm na pół? Nie…to mnie nie przekonuję …przekonują mnie natomiast Twoje postawy … nie mam prawa prosić Ciebie o nic… bo i tak masz to w dupie… teraz może jesteś w końcu szczery bo otwarcie pokazujesz, że masz mnie gdzieś i to co mówię.. przed innymi musisz pokazać ,że jesteś wrażliwy ,dobry i zraniony… śmiać mi się chcę…tak dziś zamieniłem łzy na śmiech i coraz częściej tak Cię wspominam… ironicznie do szpiku kości.. żałośnie do prawdziwej krwi.. widzisz dziwny człowieku wszystko to co robisz…robisz zbyt prawdziwie –a co za tym idzie pokazujesz ,że jesteś tylko zwykłym oszustem…uczuć ,ludzi i siebie samego… ale masz rację nie myśl o tym…będziesz zdrowszy.. czasami jednak każdy z nas powinien usiąść w fotelu i pomyśleć… w którym momencie jestem prawdziwy?... czy mówiąc, że jestem szczery okłamuję sam siebie?... no usiądź w fotelu teraz i zastanów się…kim jestem i po co robię to wszystko?...ja już wiem…pora na Ciebie... (chociaż nie oczekuję po Tobie zbyt wiele… )… zatraciłeś się tak łatwo… w dziwne świecie oszustwa ..że nadal jesteś fajny J… ok. ale beze mnie…BEZE MNIE w tle.. nie zamierzam być Twoją kukiełką ,która pomoże Ci obwieszczać innym jaki jesteś pamiętliwy…nie.. Ty nie pamiętasz… za wiele by Cię to kosztowało…a Ty nie lubisz się nadwyrężać… jestem bezczelny? Pewnie tak… ale chce być na równym poziomie z Tobą…

......:*

Prawa zastrzeżone...
()()()

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone...
...><...

walka
Walka, z która pomału zaczynam sobie nie radzić 
Gdy....
Nikogo... Byłam sobą...
Zwykłą dziewczyną...
Potem przyszły uczucia.
Jedne tak proste
Inne bardziej skomplikowane...
Nie rozumiałam ich wcale...
Gdy już się w Tobie zakochałam,
Świat zawirował, zgłupiałam,
Straciłam dla Ciebie głowę, dosłownie...
Ale ty? Ty wcale nie kochałeś mnie...
Udawałeś...
Gdy przyszły czułości,
Długie nocne rozmowy ...
Nie wierzyłam,
Że to dzieje się naprawdę...
Że to realne...
I słusznie, bo nigdy nie było...
Kiedy nie pisales do mnie
od wieków piekielny ból me serce napełnia
Po ciemnych nocach spać nie mogę,
bo ciągle myślę o Tobie
Całymi dniami się zastanawiam:
- Co źle zrobiłam? Gdzie błąd popełniłam?
Nie mogę doszukać się mego potknięcia,
które zaczęło sąd między nami
Chodzę po domu w smutku i żalu,
niedługo utonę w morzu łez przeklętych
Nie chcę Cię stracić,
chcę dalej być z Tobą,


....<>....

ruchomy bezruch...
Dawno nie pisałem… bo czym mam jeszcze coś do powiedzenia?...ostatnio zauważyłem ,że ruch jest fundamentem całego naszego istnienia… wszystko się zmienia… idąc tropem Heraklita z Efezu widzę ,że nie ma nic stałego… że zmieniają się pory dnia, roku..mijają lata.. wielką reformę przechodzą nasze myśli.. wyraz naszej twarzy tez ulega pewnej zmianie… kolor oczu niby taki sam ale w lustrze widzisz kogoś zupełnie innego… tamto tez już minęło..nie ma się co oszukiwać człowieku… każdy wpis tutaj dziś mógłbym napisać inaczej, tak wiele przecież jest już nieaktualne..argumenty obalone jak kolejna uchwała w sejmie..heh paradoks ,że to ‘dobra uchwała była’… patrząc w lustro jednak nie dotknę swojej twarzy i nie powiem ”mordo ty moja” jestem na to za słaby a może zbyt rozsądny? nie na pewno nie… ruch ,który ciągle nam towarzyszy zmienia nasze serca… poglądy i dlatego spora część tego bloga jest już… nie moja… nie w tym momencie, nie przy takim stanie ducha… przeminęła wraz z odejściem tamtych dni ,w których pisałem to wszystko..ten wpis też pewnie jutro będzie już NIE MÓJ.. będzie to tekst tamtej chwili… tej ,która właśnie mija… czy jest coś stałego w naszym życiu?czy wszystko jest ową płynącą rzeką? A uczucia?… heh fakt czasami się zmieniają ale zbyt często jednak nie w ta stronę co trzeba… co dzisiaj mogę powiedzieć o tym co Nas łączyło?..tak do Ciebie piszę… wspominam..tęsknię… dlaczego? Bo ten ruch w tej sprawie nadal ’nie chcę” zadziałać… nie chcę zmienić położenia moich uczuć, myśli… czemu stoję w miejscu!?!?! Czy to moje omamy?!?! Ruszam się być może… tak..ruszam, zmieniam, często tylko z zewnątrz..od środka jestem ‘przeszłą teraźniejszością” … miotaną z kąta w kąt… udającą ,że nie kocha.. łudzącą się ,że jest inna… że jest zmienna… wybacz Heraklicie.. we mnie od środka Twój ruch nie ‘’działa’’ … głębia mnie stanęła w jednym momencie… kiedy potłukły się marzenia… gdy zdradzona została miłość… kiedy realia mojego życia w końcu zrzuciły szaty… gdy odsłoniła się prawdziwa twarz…(nie)znanego mi człowieka… ruszyło się ciało..wybiegając otulone we łzach… dusza w tamtym momencie zastygła jak wosk z kąpiącej świecy… tamtych dni nie jest w stanie poruszyć nikt… a nawet nic… ta część na zawsze pozostała zakuta w bezruchu…

<...>

Prawa autorskie tekstu zastrzeżone,proszę nie kopiować..
Wsołych Swiat!!!

Umyj jajka, upiecz babkę, złap królika. Kup sikawkę, bo Wielkanoc już nadchodzi, więc się bawić nie zaszkodzi. Lecz uważaj też na kaca, bo we wtorek czeka praca.
...<>...

..za plecami terażniejszości

>:>

<<>>

Dlaczego to własnie Ty nas opuściłeś?:(
To wtedy nadszedł ten dzień...
Twój płomyk wypalił się...
Odchodzisz nie mówiąc nic ...
Tak bardzo chciałeś żyć...
Żyłeś tak krótko...
Tak mało dni...
Dlaczego właśnie Ty ?
Odpowiedz mi ... ;(((
Przecież miałeś dopiero
17 lat..:(:(:(:(
Odeszłeś bo nadszedł Twego życia kres...
chciałeś być tu z nami lecz nie da się ;(
Mam wreszcie swego aniołka i jesteś nim TY!
Przy Tobie już wiem...
Nie stanie mi się nic ;((
A kiedy Ci będzie tam w niebie źle ...;((
Zabierz mnie tam ... NIE BÓJ SIĘ! ;((

...Kolejna kreska kolejna kropla...
Mrokiem nocy zanurzam sie wswojej podświadomości
nie widząc nic dookoła...
przychodza mi do glowy przerozne mysli
Mam zyletke w reku,patrze na swoja
dlon i widzie zyłe w ktorej pulsuje krew
Idę do łazienki pochylam sie nad umywalka
i bez zastanowienia tnę tyle razy ile razy
mnie zraniono,Tnąc sie wykrzykuje slowa
koleja kreska kolejna kropna Krwi mojej krwi..
Czemu to robie?bo nie chce mi sie juz tak dalej zyc!!
A wszystko to przez Ciebie!!
pokochalam Cie i oddalam wszystko co
moglam CI dac... A TY "zabawiles sie
mna" i wyrzuciles w kąt jak jakos stara zabawke
ktora CI sie juz znudzila:(
Moze kiedys dotrze do Ciebie ten wiersz,moze wtedy
zauwazysz jak bardzo Cie kocham:(.....
Może kiedyś Zapomne....i pozostaną mi poTobie tylko blizny na rękach..
Miłość...i wszystko jasne a zarazem nie wiadomo nic...
miłość..nigdy nie chciałem poruszać tego tematu bo czasami każde pisanie na temat miłości jest nową definicją..nową i kolejną.. trafną a zarazem zupełnie nieprawdziwą..dlaczego? bo o miłości można mówić wiele,mozna też kochać nie mówiąc nic..nie będę tutaj się rozwodził na temat tego czym ona jest bo każdy z Nas jakies tam pojęcie ma.."jakieś" bo dla każdego z osobna jest to mimo wszystko bardzo intymna kwestia..czujesz tam głęboko cos tak dziwnego,że nie jesteś w stanie powiedzieć co tak naprawdę Ci jest..to się po prostu czuję... a każde owe czucie przekazujemy na miliony różnych sposobów.. jedno jest pewne miłośc to najbardziej zaskakujące uczucie jakie znam...doświadczyłem go i mimo iż skończyło się nie ciekawie zastanawiam się jaką siłę musi mieć w sobię skoro potrafi z człowiekiem zrobić takie "rzeczy".. najważniejsze jednak żeby miłością tą nie ranić... kochać można każdemu ale na uwadzę powinno się mieć też uczucia tej drugiej osoby... kochaj... ale pamiętaj,że do tego kochania nie zmusić się nie da... a nienawiśc to bardzo bliska sąsiadka miłości... a granica międzi bólem a rozkoszą jest bardzo cienka...kiedyś ktoś powiedział "miłość i inne nieszczęścia".. bo jeśli ktoś kocha na siłę wtedy miłośc staje się właśnie takim wielkim nieszczęściem ...płyną łzy...które nie mają nic wspólnego z tym pięknym uczuciem a raczej kojarzą się z gorzką łyżeczką cierpienia...
Ostatni dzień 2008 roku...

Oby ten rok był udany a my lepsi...aby postanowienia się spełniły a miłość,zdrowie,radość i nadzieja na lepsze jutro nie opuszczały Nas nigdy...
ZDRÓWKO!